
26 sierpnia 2006 / 40. /26 sierpnia 2006: DROGA KNUROWSKA (GORCE)
Choć lato nieubłaganie zmierza do końca, to jednak pogoda wciąż dopisuje. Postanawiamy więc przejechać na rowerach historycznym, strategicznym traktem z Harklowej do Ochotnicy przez Przełęcz Knurowską. Szlak ten zwany jest Drogą Knurowską, lub - dość tajemniczo - „gościńcem barabów”. Przełęcz Knurowska stanowi południową bramę do wielkiej, śródgórskiej doliny, w której, w samym sercu Gorców, położona jest Ochotnica, wieś uznawana za najdłuższą w Polsce.
Wraz z przysiółkami liczy ona aż 38 km długości. Jej nazwa wywodzi się ze staropolskiego czasownika „ochodzić” czyli „obchodzić”. Dolina Ochotnicy stanowiła bowiem lokalny skrót na królewskim trakcie wiodącym ze Starego Sącza do Nowego Targu. Leżąc na pograniczu wielu kultur, wieś przez wieki czerpała z ich dorobku.
Osada lokowana była na prawie wołoskim, dlatego tak silne piętno na charakterze Ochotnicy odcisnęli bałkańscy pasterze, którzy zawędrowali w te strony w drugiej połowie 14. wieku i przekazali miejscowej ludności swą kulturę, język, obyczaje oraz tradycję hodowli owiec i wyrobu serów. Tymczasem Harklowa, z której wyruszamy, zalicza się do polskiego Spisza, gdzie znaczną część ludności stanowili osadnicy przybyli z Niemiec (stąd choćby charakterystyczne nazwy wsi: Szlembark, Frydman, Waksmund, Grywałd).
Podążamy starym szlakiem, który w czasach monarchii austro-węgierskiej przebudowano olbrzymim nakładem sił, by mogły przejeżdżać tędy ciężkie wozy, zarówno te, które służyły zaopatrzeniu armii, jak i specjalne zaprzęgi amunicyjne artylerii. Większość prac wykonano około 1910 roku, zatrudniając bezrobotnych, którzy głównie pochodzili z miejskiej biedoty.
Przejmujący obraz robotników zdążających do pracy przedstawił Jan Kasprowicz w wierszu „Baraby” pochodzącym z tomu „Mój świat”. Nazwę „baraba” poeta tłumaczy jako zniekształcone przez górali niemieckie słowo „Bahnarbeiter”, czyli „robotnik kolejowy”, a po raz pierwszy tacy pracownicy pojawili się na Podhalu podczas budowy linii kolejowej Chabówka - Nowy Sącz w 1884 roku. „Gościniec barabów” został perfekcyjnie wytyczony, gdyż w bardzo trudnym terenie zachowuje 7% spadki dostosowane do możliwości zaprzęgów konnych (rowerzystów nie brano wówczas pod uwagę).
Przejmujący obraz robotników zdążających do pracy przedstawił Jan Kasprowicz w wierszu „Baraby” pochodzącym z tomu „Mój świat”. Nazwę „baraba” poeta tłumaczy jako zniekształcone przez górali niemieckie słowo „Bahnarbeiter”, czyli „robotnik kolejowy”, a po raz pierwszy tacy pracownicy pojawili się na Podhalu podczas budowy linii kolejowej Chabówka - Nowy Sącz w 1884 roku.
„Gościniec barabów” został perfekcyjnie wytyczony, gdyż w bardzo trudnym terenie zachowuje 7% spadki dostosowane do możliwości zaprzęgów konnych (rowerzystów nie brano wówczas pod uwagę). Na zakrętach posiada poszerzenia, czasem osłonięte wałem.
Równie dobrze rozwiązano problem przepustów na strumieniach, co potwierdziła powódź w 1997 roku, kiedy woda uszkodziła drogę tylko w jednym miejscu, stając się wtedy jedynym szlakiem łączącym Ochotnicę ze światem. Ciekawym przykładem sztuki inżynierskiej jest niezwykle solidny most łukowy kamienny na potoku Bartosówka przypominający bardziej mosty kolejowe lub wiadukty na drogach fortecznych w Krakowie (Czerwony Most w Toniach lub Diabelski Most przy alei Waszyngtona).
Po zjechaniu do Ochotnicy Dolnej na chwilę zatrzymujemy się jeszcze przy 19-wiecznym drewnianym kościółku, a potem przez Tylmanową i Kłodne, jadąc wzdłuż Dunajca, docieramy do Krościenka, gdzie na ryneczku kończymy wycieczkę. Przebyliśmy dzisiaj 47 km.
Galeria zdjęć