
17 września 2006 / 43. /17 września 2006: ZIELONY STAW KIEŻMARSKI (TATRY WYSOKIE, SŁOWACJA) PRZEZ PRZEŁĘCZ POD KOPĄ BI
Jesienna pogoda wciąż nam sprzyja, więc zamierzamy znów przespacerować się po Tatrach. Plan zakłada przejście głównego grzbietu tych gór najłatwiejszym szlakiem, a więc przez Przełęcz pod Kopą Bielską. Podjeżdżamy do Jaworzyny i stąd, pogrążoną jeszcze w chłodnym cieniu Doliną Jaworową, udajemy się na Gałajdową Polanę, która niegdyś stanowiła punkt centralny słynnego, otoczonego wysokim ogrodzeniem, rezerwatu księcia Christiana Hohenlohego, gdzie trzymał on w celach łowieckich jelenie, niedźwiedzie, kozice, koziorożce, a nawet sprowadzone ze stepów Ameryki Północnej bizony.
Tu skręcamy w dolinę Zadnie Koperszady. Jej nazwa ponoć wywodzi się od kopalni miedzi, które niegdyś się tu znajdowały. Minąwszy krótki, skalisty przełom, maszerujemy dalej lasem, który staje się coraz rzadszy, aż wreszcie zostaje w dole. Przed nami otwierają się rozległe hale ciągnące się pod oślepiająco białymi skałami Murania, Hawrania i Płaczliwej Skały aż po Przełęcz pod Kopą i dalej, ku Jagnięcemu Szczytowi.
Dawno temu wypasano na nich liczne stada wołów. Niezbyt stroma ścieżka wiedzie zboczami Tatr Bielskich wśród pięknej, bujnej roślinności. Im jesteśmy wyżej, tym silniej wieje wiatr, który zmusza nas w końcu do założenia kurtek.
Wkrótce osiągamy trawiaste siodło przełęczy, gdzie zatrzymujemy się na chwilę, aby podziwiać rozległy widok na część Tatr Bielskich wznoszących się nad bezleśną, porośniętą gęstą trawą, doliną Przednie Koperszady.
Z przeciwnej strony pną się wprost ku niebu granitowe turnie Tatr Wysokich z masywem Jagnięcego Szczytu górującym ponad nami oraz rozległą północną ścianą Małego Kieżmarskiego Szczytu, charakterystyczną granią Wideł i kopulastym wierzchołkiem Łomnicy na drugim planie.
Schodzimy do widniejącego w dole Wielkiego Białego Stawu. Wbrew nazwie nie jest on wcale duży, jego powierzchnia wynosi około 1 hektara, a jeden z dziewiętnastowiecznych botaników określił go mianem „brudnej kałuży”.
Tu zapada decyzja, aby trochę wydłużyć wycieczkę i wybrać się jeszcze do Zielonego Stawu, którego niezwykle dzikie otoczenie wprawia w zachwyt każdego turystę. Ścieżka prowadzi wśród gęstych łanów kosodrzewiny, pomiędzy którymi złocą się liście i czerwienieją korale jarzębin, by wyprowadzić po niedługim czasie w pobliże schroniska wznoszącego się nad naprawdę zielonym (a właściwie turkusowym) Zielonym Stawem. Otaczający go olbrzymi skalny amfiteatr urzeka swym urokliwym w swej surowości pięknem. Dominuje przytłaczającą ogromem, najwyższa w Tatrach, 950 metrowa ściana Małego Kieżmarskiego Szczytu z charakterystycznym, głębokim kominem pośrodku (tędy ścianę po raz pierwszy pokonał Wiesław Stanisławski w 1933 roku) oraz ukośnymi zachodami zwanymi Niemiecką Drabiną ciągnącymi się w poprzek niej. Ponad stawem, oddzielone od niego urwistym progiem, ciemnieją kotły dolinek: Miedzianej, Dzikiej oraz Kołowej.
Panoramę zamyka charakterystyczna, wysmukła, bardzo chętnie fotografowana Jastrzębia Turnia, znana z dawnej spiskiej legendy o karbunkule (rubinie), który znajdował się na jej szczycie i napełniał blaskiem całe Podtatrze.
Pewnego dnia zakochany młodzieniec postanowił podarować go swej wybrance serca. Z narażeniem życia, pokonując zawrotne przepaście, wspiął się na szczyt. Kiedy jednak dotknął kamienia, chcąc go zabrać, niespodziewanie uderzył w niego piorun, który strącił go w głębiny Zielonego Stawu. Do dziś na dnie jeziora można dostrzec tajemniczo błyszczące światło..
Po obejrzeniu widoków ruszamy w dół Doliną Kieżmarską. Coraz wygodniejsza i szersza droga doprowadza nas w końcu do przystanku autobusowego Biała Woda znajdującego się przy szosie prowadzącej przez Ździar do Jaworzyny.
Galeria zdjęć
Nasze wesołe fotki