
30 września 2006 / 45. / 30 września 2006: BIAŁY STAW KIEŻMARSKI PRZEZ DOLINĘ SIEDMIU ŹRÓDEŁ (TATRY BIELSKIE, SŁOWACJA)
Trasa, którą zamierzamy przejść, korzystając z wciąż ślicznej, jesiennej pogody, jest raczej mało znana i rzadko odwiedzana przez turystów. Wyruszamy z Kieżmarskich Żłobów dawną „zbójnicką ścieżką”, która po pół godzinie marszu poprzez zniszczony potężnym huraganem w listopadzie 2004 roku las doprowadza do wylotu Doliny Siedmiu Źródeł, po polsku nazywaną także Doliną Rakuską.
Droga najpierw wznosi się łagodnie wzdłuż bystrego potoku, a po przekroczeniu drewnianego mostka staje się bardziej stroma. Las zostaje w dole, zaś przed nami wyrastają na tle błękitu nieba oślepiająco białe turnie Tatr Bielskich.
Po lewej stronie mijamy siedem źródeł, od których to miejsce wzięło swą nazwę. Szumiące strumienie pienią się na kamienistym zboczu po lewej stronie ścieżki i spadają niewielkimi kaskadami na dno doliny, gdzie łączą się w jeden nurt.
Szlak zakręca serpentyną wśród pojawiających się zarośli kosodrzewiny i wyprowadza nas wprost na taras schroniska Plesnivec (to słowacka nazwa szarotki) usytuowanego na malowniczych zboczach Bujaczego Wierchu. „Chatę” odremontowano i oddano ponownie do użytku pod koniec lat dziewięćdziesiątych po dłuższym okresie stopniowego zapomnienia i popadania w ruinę. Zasiadamy na chwilę na schroniskowym tarasie, by odetchnąć w ostatnich, coraz cieplejszych promieniach wrześniowego słońca.
Po pół godzinie lenistwa ruszamy dalej zielonym szlakiem, który wije się wśród bujnej roślinności i po krótkim, ale stromym podejściu, pokonuje zalesioną grzędę. Schodzimy na jej drugą stronę, by wydostać się na rozległe polany leżące u stóp szczytów Jatek, zwężające się dalej w dolinkę Przednie Koperszady.
Otwiera się przed nami wspaniały widok na porośnięte łanami rudziejącej już trawy zbocza Tatr Bielskich poprzetykane wapiennymi ściankami i turniczkami. Zaczynają też odsłaniać się Tatry Wysokie z przytłaczającą swoją wielkością północną ścianą Małego Kieżmarskiego Szczytu oraz zerwami Łomnicy, Durnego i Jastrzębiej Turni.
Ścieżka znów wznosi się bardziej stromo i osiąga morenę Białego Stawu, za którą błyszczy tafla jeziora znanego nam dzięki niedawno odbytej wycieczce. Tu zatrzymujemy się na kolejny odpoczynek i posiłek. Zrywa się chłodny wiatr, więc zapada decyzja o zejściu. Ścieżka sprowadza nas ku Dolinie Jaworowej przez łany kosodrzewiny poprzetykane jarzębinami, które teraz, wczesną jesienią, zyskały swą najbardziej intensywną, czerwoną barwę.
W dole huczy na głazach Biały Potok.
Zagłębiamy się w wysokopienny las, a wkrótce docieramy do rozdroża nieopodal Zimnej Studni, skąd szeroką, wygodną drogą, wykorzystując ostatnie promienie zachodzącego słońca, schodzimy do opustoszałego już parkingu przy Białej Wodzie.
Galeria zdjęć