
14 października 2007 / 83. /14 października 2007: DOLINA KOŚCIELISKA, WĄWÓZ KRAKÓW (TATRY ZACHODNIE)
Idziemy na spacer Doliną Kościeliską. Jest chłodno i pochmurno, gdzieniegdzie na trawie zalega cienka warstwa śniegu.
Dopiero gdy docieramy do schroniska na polanie Ornak, na chwilę pojawia się słońce. Wypijamy w nim herbatę i kierujemy się do Wąwozu Kraków: bocznej, przypominającej kanion, odnogi Doliny Kościeliskiej.
Nazwa ta została nadana przez górali: ci, którym udało się zobaczyć to miasto, zauważyli podobieństwo wąwozu do wąskich uliczek Starego Miasta. Stąd też pochodzi nazwa całego wąwozu, znajdujących się w jego otoczeniu urwistych turni (Ratusz, Baszta, Kościół), jaskini (Smocza Jama) oraz niewielkiego rozszerzenia pośrodku dolinki (Rynek). Zwiedzano ją już w pierwszej połowie 19. wieku. Była też penetrowana przez poszukiwaczy skarbów, o czym świadczą pozostawione przez nich tajemne znaki na skałach. Jest to jedno z najciekawszych miejsc w Tatrach. Równać się z nim mogą jedynie kaniony w Dolinie Nowej i w Dolinie Hawraniej, oba leżące na terenie ścisłych rezerwatów w słowackich Tatrach Bielskich.
Dno wąwozu, którym idziemy, jest suche, gdyż odwadniany on jest przez wywierzysko pod Skałą Pisaną w Dolinie Kościeliskiej. Mijamy kilka zakrętów, przewężeń i osiągamy kolejne rozszerzenie kanionu.
Dalej żółty szlak prowadzi po metalowej drabinie i stromych stopniach ubezpieczonych łańcuchem.
Po pokonaniu tych przeszkód stajemy przy wejściu do Smoczej Jamy. Jest to jaskinia o długości 37 metrów, którą tworzy przechodzący na drugą stronę skały pojedynczy, stromo nachylony korytarz w kształcie litery S.
Różnica poziomów groty wynosi 20 m i na całej długości także jest ubezpieczona łańcuchem. Latarka, którą na szczęście mamy za sobą, na pewno się przydaje, więc sprawnie i szybko udaje nam się przejść całą jaskinię.
Zejście na polanę Pisaną nie nastręcza już żadnych trudności. Stąd po kilkudziesięciu minutach docieramy do Kir leżących u wylotu Doliny Kościeliskiej.
Galeria zdjęć