
22 października 2006 / 48. /22 października 2006: ZAKOPANE (TATRY), PAWLIKOWSKI WIERCH, KURASZOWSKI WIERCH (POGÓRZE SPISKI
Wycieczkę rozpoczynamy dość nietypowo, bo od zwiedzenia wystawy zatytułowanej „Rafał Malczewski i mit Zakopanego”.
Obrazy eksponowane są, jakże by inaczej, na zakopiańskim Kozińcu. Rafał Malczewski był prawdziwym człowiekiem Renesansu - pisarzem, malarzem, satyrykiem, projektantem, fotografikiem
Wprowadzony przez ojca, Jacka Malczewskiego, w krąg osób związanych ze Stanisławem Witkiewiczem (ojcem Stanisława Ignacego Witkiewicza, Witkacego), zafascynował się góralszczyzną i Tatrami, a w Zakopanem zamieszkiwał lub nieustannie do niego powracał od 1915 do 1939 roku.
Był zapalonym narciarzem, turystą oraz taternikiem, chociaż ta ostatnia z jego pasji zakończyła się podczas nieudanej próby przejścia południowej ściany Zamarłej Turni.
Jego partner, a równocześnie przyjaciel, 22-letni Stanisław Bronikowski, odpadł od ściany, zaś zerwanie się liny spowodowało, że runął na piargi. Malczewski, uwięziony w ścianie, oczekiwał na pomoc osiemnaście godzin.
Ta tragedia opisana potem w wielu utworach (choćby przez Michała Choromańskiego, Stanisława Zielińskiego, Wiktora Ostrowskiego czy Michała Jagiełłę) w zdecydowany sposób wpłynęła na życie artysty.
Wystawa obejmuje cztery części. Pierwsza poświęcona jest wizerunkom Rafała Malczewskiego stworzonym przez jego ojca, Jacka, druga zakopiańskiemu gronu przyjaciół Rafała, trzecia malarstwu niezwiązanego tematycznie ze stolicą Tatr, zaś czwarta to cykl akwareli, które w większości przedstawiają tatrzańskie pejzaże
Od strony stylistycznej trudno jest scharakteryzować twórczość Rafała Malczewskiego; w jego malarstwie odnaleźć można wpływ wielu różnych kierunków - ekspresjonizmu, kubizmu czy surrealizmu. Często balansował bowiem między skrajnościami: chłodnym i estetyzującym a spontanicznym, ironicznym i reportażowym wizerunkiem rzeczywistości.
Po obejrzeniu wystawy jedziemy przez Bukowinę oraz Trybsz do Łapsz Wyżnych z zamiarem przespacerowania się na Pawlikowski Wierch. Pogoda jest ładna, chociaż nad Tatrami zaczynają gromadzić się pierwsze chmury, które po godzinie całkiem przesłaniają postrzępioną koronkę górskich szczytów. Po niezbyt długim podejściu osiągamy podszczytowe łąki, na których - pomimo późnej pory roku - wciąż pasą się stada owiec. Niestety panorama, jaka powinna się stąd roztaczać, jest mocno ograniczona z powodu słabej widoczności.
Zostawiamy po lewej stronie osiedle Pawliki (jedno z najwyżej położonych w Polsce - 950 m. npm.) i idziemy odkrytym wciąż grzbietem obniżającym się w miejscu, gdzie zabudowania wsi Łapszanka podchodzą pod wyraźną przełączkę. To Przełęcz nad Łapszanką, słynąca z pięknych i niezwykle rozległych widoków na Tatry, Magurę Spiską oraz Pogórze Gubałowskie.
Jej cechą charakterystyczną jest wznosząca się tu dzwonnica loretańska wybudowana w 1928 roku, o czym świadczy zamieszczony w języku słowackim napis. Dzwonnice te, w większości drewniane, których pozostało jeszcze kilka na Podhalu, Spiszu czy Orawie, służyły do ostrzegania ludności wsi w razie pożaru lub gwałtownej burzy. W pobliżu budowli przypominającej kształtem większą kapliczkę postawiono krzyż upamiętniający gospodarza, który w lipcu 1967 roku zginął porażony piorunem, kiedy dzwonił, ostrzegając przed burzą.
Z przełęczy podchodzimy na bezleśny Kopylec, na którym opuszczamy niebieski szlak turystyczny, skręcając na dróżkę wiodącą grzbietem górskim pośród kęp drzew, łąk i pastwisk. Wyprowadza ona na Kuraszowski Wierch (1040 m. npm.), najwyższe wzniesienie polskiej części Magury Spiskiej. Stąd schodzimy stromo lasem do doliny Łapszanki, a nią na powrót do Łapsz Wyżnych, gdzie przed południem zaczęliśmy tę nietrudną, choć wiodącą bardzo malowniczym terenem wycieczkę.
Galeria zdjęć