
01 kwietnia 2007 / 64. /1 kwietnia 2007: KOTNIK (GÓRY LEWOCZSKIE, SŁOWACJA)
Dobrze znaną nam z wcześniejszych wycieczek trasą jedziemy przez Niedzicę i Czerwony Klasztor do Hniezdnego, gdzie na skrzyżowaniu skręcamy w prawo.
Teraz szosa meandruje wzdłuż krętego i bystrego tu Popradu. Przejeżdżamy pod kamiennym łukiem mostu kolejowego, przekraczamy malownicze wzniesienie, a po kilku chwilach docieramy do Niżnych Rużbachów. W tej typowej, starej spiskiej wiosce założonej pod koniec trzynastego wieku rozpoczynamy naszą wędrówkę.
Wyruszamy czerwonym szlakiem na szczyt Kotnik.
Wygodna dróżka prowadzi początkowo wąską dolinką wciśniętą między zalesione grzbiety Gór Lewoczskich, a potem zaczyna wspinać się na zbocze.
Zaczynają pojawiać się pierwsze widoki na ośnieżone Tatry, dość nietypowo prezentujące się z tej perspektywy. Szczególnie efektownie wygląda grupa Łomnicy, a także Tatry Bielskie z dominującymi sylwetkami Płaczliwej Skały oraz Hawrania. Rozpoznajemy także charakterystyczną piramidę pienińskich Wysokich Skałek. Idziemy przez rozświetlony słońcem las świerkowo-modrzewiowy, by po niezbyt meczącym podejściu osiągnąć wierzchołek Kotnika (883 metry n.p.m.) z radiową wieżą przekaźnikową.
Niestety widoki ze szczytu, wbrew temu, co podają przewodniki, są dość ograniczone. Natomiast z pobliskiej rozległej polany pod Jelenim Wierchem roztacza się ładna panorama na główny masyw zupełnie nam nieznanych Gór Lewoczskich.
Jeszcze do niedawna góry te były niedostępne ze względu na poligon wojskowy, który zajmował cały ich obszar. Według niepotwierdzonych informacji od 1 stycznia 2007 roku zakaz wstępu zniesiono.
Z polany schodzimy dłuższy czas rzadkim lasem do dolinki, gdzie znajduje się teraz niemal całkowicie wyschnięte źródło z wodą mineralną (do 1928 roku istniało tu nawet zdrojowisko). W powietrzu unosi się jedynie zapach siarkowodoru. Dalej polne drogi sprowadzają nas do wsi Forbasy, gdzie obok kościoła kończymy wycieczkę.
Galeria zdjęć