2008

2007

2006

2005

15 kwietnia 2007 / 66. /15 kwietnia 2007: RYSIANKA, LIPOWSKA, BORACZA (BESKID ŻYWIECKI)

Przez Suchą Beskidzką i Żywiec docieramy do Żabnicy, dużej wsi letniskowej położonej w dolinie potoku o tej samej nazwie, która wcina się głęboko pomiędzy grzbiety Prusowa, Lipowskiej oraz Abrahamowa. Ciągnie się ona na przestrzeni około 10 km, dolnym krańcem sięgając Węgierskiej Górki, a górnymi przysiółkami podchodząc aż pod zachodnie stoki Romanki.
Wycieczkę rozpoczynamy w przysiółku Kamienna, gdzie powyżej przystanku autobusowego stoi charakterystyczny dom malarza Wojciecha Opani. Artysta co roku organizuje w nim plenery malarstwa i rzeźby, a ich efekty gromadzone są na podwórzu, a nawet łące po drugiej stronie drogi, gdzie teraz pasą się owce
Stąd zaczynamy podejście zielonym szlakiem przez Szyndzielny Groń na Halę Pawlusią. Słońce przygrzewa, chociaż trochę dokucza nam chłodny wiatr. Ścieżka początkowo stromo pnie się zboczem, a potem, gdy wchodzimy do wysokopiennego lasu świerkowego przetrzebionego nieco przez wichury, traci na stromiźnie.
 
 
 
Szerokimi zakosami wznosimy się coraz wyżej.
 
 
Pojawia się śnieg zalegający północne zbocze stosunkowo grubą jak na tę porę roku − pokrywą. Wkrótce las rzednie i stajemy na dużej, niezwykle malowniczej Hali Pawlusiej opadającej spod szczytu Romanki.
 
 
Stąd podziwiać możemy pierwsze widoki na bielejące na tle nieba Babią Górę i Pilsko, które stanowią wyraźne dominanty w podziwianym przez nas krajobrazie.
 
 
 
Ruszamy dalej.
 
 
 
Po krótkim podejściu osiągamy kolejną halę − Rysiankę. Stąd widoki są jeszcze bardziej imponujące.
 
Zachwyca nie tylko Beskid Wysoki, ale też misterna koronka tatrzańskich szczytów, łagodne grzbiety Niżnych Tatr, charakterystyczna piramida Wielkiego Chocza i Mała Fatra na dalszym planie, a także, położony niemal na wyciągnięcie ręki, Beskid Żywiecki i Śląski.
 
 
Wchodzimy na chwilę do schroniska posiadającego długoletnią turystyczną tradycję, której początek można liczyć od 1937 roku. Jednakże wcześniej powstało schronisko na sąsiedniej Hali Lipowskiej.

Wybudowała je bielska sekcja Beskidenverein w 1931 r., łamiąc zawarte wcześniej porozumienie z Polskim Towarzystwem Tatrzańskim o podziale kompetencji w zagospodarowaniu Beskidów. Teren miał być wprawdzie przeznaczony pod inwestycje Oddziału PTT z Żywca, ale ten, pochłonięty problemami organizacyjnymi i finansowymi związanymi z budową schroniska na hali Miziowej pod Pilskiem, nie był w stanie przeciwdziałać niemieckiej ekspansji. Schronisko na Lipowskiej funkcjonowało już od lat, gdy niejaki Gustaw Pustelnik z Bielska rozpoczął na Hali Rysiance budowę domu mieszkalnego. Nie posiadał jednak koniecznych zezwoleń, toteż władze zażądały rozebrania budynku. Usilne starania Pustelnika doprowadziły jednak do zachowania obiektu, do czego przyczyniło się również Tatrzańskie Towarzystwo Narciarzy z Krakowa, które pomogło w ukończeniu inwestycji.

 
 
Po krótkim odpoczynku zmierzamy na odległą o 10 minut marszu halę Lipowską, gdzie zatrzymujemy się na obiad.
Dalsza nasza droga wiedzie przez szereg zalanych złocistymi promieniami słońca, przepięknych polan: Bieguńską, Gawłowską i Redykalną, które dostarczają niezapomnianych widoków. Imponująco prezentują się stąd wzniesienia Beskidu Śląskiego: Skrzyczne, Malinowska Skała, Magurka Radziechowska czy też Barania Góra.
 
 
Aż trudno oderwać wzrok od pofalowanego morza szczytów ciągnących się wokół aż po horyzont. Z hali Redykalnej rozpoczynamy strome zejście na halę Boraczą, gdzie znajduje się kolejne schronisko.
Tutaj też zbiega się sieć szlaków turystycznych wiodących po okolicy. Na wschodnich zboczach i na samym siodle rozłożyło się kilka zagród przysiółka należącego do Żabnicy, a wśród nich schronisko, które wybudowała w 1925 roku żydowska organizacja sportowa Makkabi (do dziś w Tel-Awiwie istnieje znany klub sportowy o tej samej nazwie).
 
Niewielkie drewniane schronisko cieszyło się dużą popularnością i wkrótce okazało się za małe. W 1934 r. Makkabi postawiło więc nowy budynek o nieciekawej architekturze − murowany prostopadłościan ze spłaszczonym dachem, w ogóle pasujący do górskiej scenerii.
 
 
 Istnieją nawet projekty rozebrania schroniska i wybudowania nowego, ale na razie świadczy ono usługi licznym turystom odwiedzającym ten zakątek Beskidu Żywieckiego.
 
 
Po zjedzeniu pysznych pierogów i drożdżówek z borówkami ruszamy na dół, by po niecałej godzince zejścia zalesioną boczną doliną powrócić do Żabnicy.

 

Galeria zdjęć

Nasze wesołe fotki