2008

2007

2006

2005

22 kwietnia 2007 / 67. /22 kwietnia 2007: JAWORZYNA KAMIENICKA (GORCE)

Kolejną gorczańską wycieczkę rozpoczynamy w Ustrzyku, a właściwie w przysiółku o nazwie Bartoszówka. Punktem wyjścia jest charakterystyczny kamienny most przy „gościńcu barabów” znajdujący się w miejscu, gdzie droga ostrą serpentyną opuszcza się z przełęczy Knurowskiej na dno doliny Ochotnicy.
 
 
Bardzo stromym zboczem mozolnie wspinamy się na grzbiet obramowujący dolinę potoku Furcówki.
 
 
 
 Po krótkim marszu wydostajemy się na ładne polany.
 
 
 
Im jesteśmy wyżej, tym widoki stają się szersze i piękniejsze.
 
 
Wkrótce osiągamy wielką Polanę Suchą ze wspaniałym widokiem na Tatry, Pieniny, Beskid Sądecki oraz część Gorców z charakterystyczną kopułą Lubania na tle szczytów Beskidu Sądeckiego.
Ścieżka wspina się łagodnie wśród rzadkich świerkowych drzew na Kiczorę (1284 m), gdzie spotykamy czerwony szlak prowadzący na Turbacz. Idziemy nim krótką chwilę aż na skraj niewielkiej Gabrowej Polany porośniętej kępami krokusów. Wśród nich dostrzegamy dużą liczbę białych kwiatów, które spotkać można o wiele rzadziej niż fioletowe.
 
 
 
Na skraju polany skręcamy na szlak zielony, który wiedzie grzbietową leśną drogą wśród głębokich zasp.
 
 
Dzięki nocnym i porannym przymrozkom śnieg jest jednak zmrożony, więc idzie się po nim znakomicie.
 
 
Po pół godzinie marszu las się kończy i wychodzimy na ogromną halę o nazwie Jaworzyna Kamienicka, uważaną za jedną z najpiękniejszych w Beskidach.
Położona ona jest na północnych i wschodnich zboczach szczytu o tej samej nazwie, będącego drugim co do wysokości − po Turbaczu − wzniesieniem w Gorcach (1288 m). Wspaniale prezentuje się stąd masyw Kudłonia położonego po przeciwnej stronie głębokiej Doliny Kamienicy oraz Gorc z podszczytowymi polanami. Na skraju hali wznosi się murowana kapliczka kryta drewnianym daszkiem z cebulastym hełmem, którą zbudował w 1904 roku Tomasz Chlipała, zwany Bulandą. Określano go też mianem „Beskidzkiego Sabały”. Pasał on tutaj przez niemal półwiecze stada owiec i bydła; cieszył się także sławą czarownika i lekarza. Kiedy, mając na karku sto lat, wreszcie zszedł z gór, był człowiekiem bardzo bogatym. Niektórzy uważają, że dorobił się na leczeniu i wyrobach z mleka owczego, inni, że odnalazł pod głazem ogromny skarb zbójecki. Tak czy inaczej, Bulanda był niewątpliwie jednym z ostatnich baców-magów kultywujących obrzędowość pasterską związaną z przedchrześcijańską „religią przyrody”.
 
 
 
Nasza dalsza droga prowadzi wciąż grzbietem, nieco się obniżając.
 
 
 
Mijamy ładną widokowo polanę Średniak, a po strawersowaniu lesistego Przysłopu skręcamy na szlak żółty, który sprowadza nas na stronę Ochotnicy. Ze szczytu Kosarzysk, który musimy jeszcze pokonać, obserwować możemy bardzo malownicze gorczańskie krajobrazy z rozświetlonymi promieniami powoli zachodzącego słońca halami, szałasami przycupniętymi na stromych zboczach i samotnymi zagrodami na dnie dolinek wciskających się krętą linią pomiędzy pofalowane górskie grzbiety.
 
 
 
Podziwiane przez nas pejzaże przywodzą na myśl wiersz poety i malarza Jana Fudali:
 
 
Naszą dzisiejszą wycieczkę kończymy w Jamnem, przysiółku należącym do Ochotnicy Górnej, kiedy właśnie zapada gorczański wieczór...

Galeria zdjęć

Nasze wesołe fotki