
28 października 2006 / 49. /28 października 2006: TURBACZ PRZEZ STARE WIERCHY (GORCE)
Nasza dzisiejsza wędrówka rozpoczyna się w Obidowej, a właściwie w przysiółku o nazwie Parzygnatówka położonym na samym końcu wsi, pod stromymi zboczami Gorców, gdzie potok Lepietnica rozdziela się na dwa ramiona. Szlak, którym idziemy na Stare Wierchy, prowadzi dość stromo pod górę, więc pomimo chłodnego, lecz słonecznego poranka, od razu robi nam się ciepło.
Spadzista droga przewija się pośród zarośli, pojedynczych brzóz oraz jałowców, w większości wiodąc otwartym terenem. Dopiero kiedy wydostajemy się na górski grzbiet, pojawiają się pierwsze świerki.
Wkrótce zza nich wyłania się budynek schroniska na Starych Wierchach, przy którym zatrzymujemy się na odpoczynek.
Dawno temu, na tej polanie, przy średniowiecznej Królewskiej Drodze wiodącej z Krakowa przez Szczyrzyc do Nowego Targu, stała karczma, na którą – według podań – napadli kiedyś zbójnicy. Później, już w 20. wieku, wybudowano tu drewniane schronisko należące do Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego; obecnie istniejące otwarto w roku 1974.
Kiedy ruszamy dalej, pogoda znacznie się pogarsza, napływa gęsta mgła, a drobne kropelki wilgoci kapiące z drzew sprawiają wrażenie, że zaczął padać deszcz
Zaczyna też wiać nieprzyjemny, chłodny wiatr.
Podchodząc łagodnie przez świerkowe lasy i liczne polany, mijamy najpierw wierzchołek Obidowca, a potem Rozdziela, na którym zauważyć można ciekawą w formie skalną ambonkę. To tu naradzali się zbójnicy przed atakiem na karczmę na Starych Wierchach, zaś pod nią mają leżeć wciąż ukryte zbójeckie skarby. Rozjeżdżona przez traktory droga prowadzi dalej ładnym, górnoreglowym lasem z trawiastymi prześwitami i łączkami, którego poszycie tworzą niezliczone kępy krzaków czarnej borówki. Na wielu gałązkach zwisają jeszcze pomarszczone przymrozkiem granatowe jagody.
Zostawiamy po lewej stronie niknącą w mgle Polanę Turbacz i po kilku minutach docieramy do schroniska im. W. Orkana stojącego na górnym skraju Długiej Polany, nieopodal najwyższego szczytu Gorców. Lekko zziębnięci zatrzymujemy się tu na obiad. Przestronna sala jadalni jest dzisiaj niemal pusta w przeciwieństwie do miesięcy letnich, kiedy trudno tu o wolne miejsce.
Po godzinnej przerwie wybieramy się w dalszą drogę.
Wracamy na Rozdziele, gdzie skręcamy, porzucając czerwony szlak, na boczny grzbiet prowadzący w stronę Średniego Wierchu. To rzadko uczęszczana przez turystów trasa, choć wiodąca pięknymi polanami i bardzo widokowa. Niestety, nie jest nam dziś dane zachwycanie się nimi, choć mgła jakby rzedła, a wkrótce pojawiają się nawet promienie popołudniowego słońca. Podziwiać natomiast możemy różnobarwne kolory: od złota przez czerwień po brązy, w które przystroiła jesień buki i brzozy. Za polaną Tynowe gubimy gdzieś właściwą drogę i klucząc leśnymi ścieżkami, schodzimy niezwykle stromo (by nie rzec „na łeb, na szyję”) do Doliny Lepietnicy, a stąd w kilka chwil, już asfaltową drogą, do osiedla Parzygnatówka, skąd wyruszyliśmy rano.
Galeria zdjęć