2008

2007

2006

2005

06 maja 2008 / 6 maja

 
 
Skoro świt wyruszamy w dalszą drogę, która cały czas wiedzie wciąż stromo pod górę. Po kilkunastu minutach docieramy do wsi Foncebadon położonej na wysokości 1439 m n.p.m.
 
W 12. wieku znajdowało się tutaj schronisko założone przez pustelnika Gaucelmo. Później wioska opustoszała i pozostały z niej jedynie ruiny, dziś jednak powoli wraca do życia dzięki licznym rzeszom pielgrzymów zmierzających do Santiago.
 
Wąska, kręta szosa wciąż wznosi się, klucząc wśród łagodnych, otwartych zboczy. Po kilkunastu minutach podjazdu osiągamy rozległą przełęcz, na której stoi krzyż umieszczony na ogromnym kopcu usypanym z kamieni
To Cruz de Ferro, stojący na wysokości 1504 metrn.p.m, jeden z najbardziej znanych punktów na camino.  Niegdyś wyznaczał on drogę podróżującym przez góry. Zgodnie z tradycją, każdy pielgrzym miał pozostawić w tym miejscu kamień zabrany ze sobą z domu, który symbolizował popełnione przez niego grzechy. Rzucając go na kopiec, odmawiał następującą modlitwę:
„Boże, u stóp krzyża, na którym wisi Twój Syn, Zbawiciel Świata, składam ten kamień - symbol swoich pielgrzymich trudów. Spraw, proszę, gdy u kresu mych dni będą ważone moje czyny, by ów kamień przechylił szalę na stronę dobra. Amen”.

 

Obecnie, oprócz kamieni, pielgrzymi pozostawiają tu różne drobiazgi, zdjęcia, muszle czy kartki z wypisanymi na nich prośbami. Jest to miejsce szczególnie sprzyjające osobistym refleksjom.
Przełęcz, na której stoi Cruz de Ferro, oddziela dwa regiony Hiszpanii: La Maragatería i El Bierzo. Droga prowadzi dalej grzbietem, to wznosząc się, to opadając. Wokół roztaczają się panoramiczne widoki na pokryte śniegiem szczyty i wioski widniejące gdzieś u stóp pośród rozległych nizin.
Zbocza górskie porasta piękna roślinność przyciągająca wzrok bogactwem barw. W pobliżu wojskowej stacji radarowej z charakterystycznym masztem osiągamy najwyższy punkt na drodze francuskiej – 1517 metrów n.p.m.

 

Tu rozpoczyna się tak upragniony przez nas zjazd. Droga gwałtownie opada, pokonując na odcinku 12 kilometrów niemal 1000 metrów różnicy wzniesień. Gdzieś w połowie przejeżdżamy przez uroczą wioskę El Acebo, która wygląda obecnie dokładnie tak samo, jak setki lat wcześniej. Kamienne domy z charakterystycznymi balkonami wywieszonymi nad drogą są bardzo stare, a środkiem brukowanej kamiennymi płytami drogi przebiega rynsztok, na który trzeba uważać przy zjeździe.
 
 
Droga licznymi serpentynami i zakrętami opada coraz niżej, by w końcu sprowadzić na dno doliny, którą płynie niewielka rzeczka Meruelo.
 
 
Pojawiają się pierwsze zabudowania miasteczka Molinaseca, do którego wjeżdżamy przez romański most dla pielgrzymów.
Tu zatrzymujemy się na dłuższy odpoczynek i obiad w knajpce położonej na brzegu rzeki. Późniejszy spacer wąską, zacienioną, główną uliczką umożliwia obejrzenie tej ładnej miejscowości.
Później wsiadamy na rowery i po przejechaniu kilku kilometrów docieramy do Ponferrady, stolicy regionu El Bierzo, ważnego ośrodka przemysłowego, handlowego i administracyjnego.
Miasto istniało już w czasach rzymskich i nosiło nazwę Interamnium Flavium ze względu na jego położenie u zbiegu dwóch rzek: Sil i Boeza. Z kolei współczesna nazwa wywodzi się od mostu przez rzekę Sil (łacińskie „pons” - most i  „ferrata” - żelazny, jako że w pobliżu znajdowały się w starożytnych czasach kopalnie złota i żelaza). Najpierw kierujemy się do tutejszego auberge, by zarezerwować sobie nocleg, a potem idziemy obejrzeć miasto.
 
 
Spacerujemy jeszcze przez chwilę po starym mieście, a potem wracamy na nocleg do auberge. Dziś przejechaliśmy 38 km.

Galeria zdjęć