
12 maja 2008 / 12 /13 maja
Następnego dnia idziemy znów do katedry, tym razem na mszę dla pielgrzymów, która odbywa się każdego dnia w południe. Niewątpliwą atrakcją jest możliwość zobaczenia rozkołysanego w nawie bocznej Botafumeiro, zawieszonej przed ołtarzem olbrzymich rozmiarów kadzielnicy, która waży 53 kg i ma wysokość 1,5 m.
Do jej rozhuśtania potrzeba sześciu mężczyzn, którymi są członkowie Bractwa św. Jakuba. Ten niezwykły widok posiada obecnie wymiar niemal wyłącznie widowiskowy, jednak w czasach, kiedy w katedrze nocowali liczni pielgrzymi, kadzielnicy używano przede wszystkim ze względów higienicznych, aby pozbyć się nieprzyjemnego zapachu.
Po mszy kierujemy się jeszcze do biura pielgrzymkowego po tzw. compostelkę. Jest to napisany po łacinie imienny certyfikat poświadczający odbycie pielgrzymki do grobu św. Jakuba.
Nastał czas powrotu do kraju. Za nami pozostało wiele spędzonych wspólnie chwil, wiele przebytych kilometrów, wiele wspomnień. Przed nami codzienne, szare dni, które nieuchronnie nadchodzą po trudach wędrowania szlakiem świętego Jakuba. Czy to będą chwile dobre czy złe? Jak potoczą się nasze dalsze losy? Co przyniesie życie? Czas zapewne pokaże. Wznosząc się na pokładzie samolotu ponad postrzępionymi, mlecznymi chmurami, gdy ziemia pozostaje gdzieś daleko w dole, trochę abstrakcyjna i nierealna, myśl powraca do tekstu modlitwy, którą odmawiali pielgrzymi, zmierzając do swego wymarzonego celu:
„O wspaniały apostole, Święty Jakubie (…), ty, którego imię jest symbolem wojny i zwycięstwa: uproś dla nas siłę i ukojenie w niekończących się walkach tego życia, abyśmy stale i wytrwale, krocząc za Panem Jezusem, mogli być zwycięzcami i zasłużyli, aby otrzymać koronę zwycięzcy w raju. Amen”.
Galeria zdjęć