
05 sierpnia 2006 / 37. / 5 sierpnia 2006: PRZEŁOM JARABINY (GÓRY LUBOWNIAŃSKIE)
Jadąc autem krętą drogą prowadzącą przez spiskie wioseczki, a potem wzdłuż brzegu Jeziora Czorsztyńskiego, osiągamy przejście graniczne w Niedzicy. Za chwilę jesteśmy już po drugiej stronie, na Słowacji. Mijamy Czerwony Klasztor, Wielki Lipnik, Kamienkę, po czym, nie docierając do pobliskiej Starej Lubowni, skręcamy w lewo. Po kilku chwilach ukazuje się dwujęzyczna (po słowacku i po ukraińsku) tabliczka z nazwą miejscowości: Jarabina (Orjabina).
To ona i jej okolice są celem naszej wycieczki. Pierwsze wzmianki o istnieniu tej wsi pochodzą z początków 14. wieku, a zamieszkująca ją ludność od dawien dawna trudniła się druciarstwem. Pośrodku wioski wznosi się murowany kościół (obecnie greckokatolicki), zaś nieopodal nowa cerkiew prawosławna postawiona przy wydatnej pomocy finansowej rodzin zamieszkujących w Stanach Zjednoczonych.
Wyruszamy z centrum wsi, podchodząc łagodnym zboczem na wzgórza wznoszące się ponad nią, a potem schodzimy, z każdą chwilą stromiej, na dno doliny, którą płynie potok Mały Lipnik.
W tym miejscu dolina posiada charakter kanionu. To tak zwany Jarabiński Przełom. Ponad nami wznoszą się masywne wapienne turnie czterdziestometrowej wysokości (Łysa Skała i Barani Róg), a strumień wciska się w wąską szczelinę o szerokości nie przekraczającej 3 metry. Próbujemy ją sforsować, lecz wkrótce natrafiamy na ciąg wodospadów, u podnóża których powstały głębokie skalne misy. Skała jest tutaj gładka i śliska, więc wycofujemy się z rozpadliny.
Podążamy wzdłuż strumienia. Po kilkuset metrach dolina staje się płytsza i wychodzimy na rozległe polany z coraz szerszymi i ładniejszymi widokami przyciągającymi wzrok
Pośród kolorowych od kwiatów łąk podchodzimy na Czertovą Skałę z imponującą, południowo-wschodnią ścianą. Zamocowane na szczycie turni solidne łańcuchy świadczą o tym, że urwisko upodobali sobie alpiniści, uprawiając tu wspinaczkę skałkową.
Ze szczytu podziwiać można przepiękną panoramę Beskidu Sądeckiego, Pienin, Magury Spiskiej, Czergova oraz doliny Popradu z czerwieniejącymi dachami zabudowań w Starej Lubowni, ponad którymi wznosi się charakterystyczna sylwetka zamku dominująca ponad miastem.
Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej.
Widokowe hale wyprowadzają nas na przełęcz Vabec, przez którą przebiega ruchliwa szosa prowadząca z Lubowni do Piwnicznej.
Po kilkuset metrach opuszczamy ją i schodzimy ścieżką, która najpierw wiedzie u podnóża samotnej turniczki, a później zagajnikiem i łąkami, z powrotem do Jarabiny.
Ponieważ wycieczka nie należała do długich i męczących, pozostało nam jeszcze trochę czasu, aby zwiedzić skansen wsi zamagurskiej w Lubowni.
Jego charakterystycznym elementem jest drewniany kościółek greckokatolicki pod wezwaniem św. Michała Archanioła z Matysovej. We wnętrzu świątyni znajduje się cenny ikonostas z drugiej połowy 17. wieku. Ponieważ po przeniesieniu do muzeum kościółek ponownie konsekrowano, w dniach ważnych świąt kościelnych odprawiane są tu nabożeństwa.
Na terenie skansenu zgromadzono też kilkanaście budynków – domów mieszkalnych, zabudowań gospodarczych, szkołę, stolarnię, kuźnię oraz młyn. We wnętrzu domu przeniesionego z Jarabiny urządzono ekspozycję poświęconą rzemiosłu druciarskiemu.
Niestety zabrakło nam już czasu na zwiedzenie lubowniańskiego zamku. To znakomity pretekst, aby tu wkrótce wrócić!
Galeria zdjęć
Nasze wesołe fotki